środa, 13 listopada 2013

8. Po wizycie.

Byłam wczoraj u ginekologa i nie spodziewałam się takiego obrotu spraw. Chciałam się przebadać. Czy wszystko ze mną w porządku. Czy w ogóle mogę mieć dzieci...
Na badaniu wyszło, że wszystko ze mną dobrze. Lewy jajnik jest tylko nieco powiększony ze względu na stan zapalny. Dostałam leki. Żeby unormować sprawę.

Usłyszałam również, że Pani ginekolog podejrzewa ostatnie poronienie... I to też zanotowała w mojej karcie.
Podłamałam się. On jest w szoku.

29 komentarzy:

  1. Podejrzewa, ale nie powiedziała, że to pewne?
    Z tego co pisałaś robiłaś jakiś czas temu test... wydaje mi się, że jeśli faktycznie byś poroniła, to test powinien wskazać wynik dodatni? Hmmm no nie wiem, może się mylę... Chciałabym Cię podnieść na duchu.
    Kiedyś było tak, że kobiety przeżywały poronienia i nawet o tym nie wiedziały, żyły spokojniej, w nieświadomości... Teraz są testy, jest wszystko i wcale nie wiem, czy to takie dobre...
    Doskonale Cię rozumiem... Ja z mężem również staram się o dziecko. Moje pragnienie jego posiadania jest tak ogromne, że momentami sobie z tym nie radzę. Problem u mnie jest taki, że mam PCO i hiperprolaktynemie... Ty jesteś w o tyle lepszej sytuacji, że jesteś zdrowa :)
    Dziś zdecydowałam, że nie będziemy robić nic na siłę. Nie kupuję już żadnych testów owulacyjnych, ciążowych, nie liczę, nie notuję... po prostu trzeba wrzucić na luz i kochać się, kiedy przyjdzie na to ochota, a nie kiedy wypadają dni płodne... Będzie tak, jak Bóg zechce... :)
    Ale za Was trzymam kciuki ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po prostu nie chciała mi już dowalić. I dorzucić ognia do pieca. Ale jest naprawdę dobrym lekarzem. Raczej miało to miejsce. Nawet dostałam leki na unormowanie krwawienia. Dopiero jak ustąpi będę mogła zacząć brać leki na zapalenie jajnika.

      Bardzo tego pragnęłam. A teraz szczerze mówiąc... Na niczym już mi nie zależy.

      Usuń
  2. Jak czegoś nie jest pewna to nie powinna wpisywać, tylko się upewnić.
    Przykro mi ale następnym razem musi się udać, trzymam kciuki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tzn chyba była pewna... tylko nie chciała mnie dołować. Bo na początku rozmawiałyśmy o chęci posiadania dziecka. Pytałam czy jestem płodna... Co i jak. Po badaniu wszystko mi powiedziała. No i oczywiście, żebym mierzyła temperaturę.

      Usuń
    2. Ale po poronieniu można mieć dzieci. Moja kuzynka też poroniła a teraz ma 2 wspaniałych dzieciaków więc głowa do góry!

      Usuń
  3. Skoro nic nie jest pewne, nie można się załamywać. Ale dobrze, że poszłaś do lekarza, że starasz się o to wszystko...

    Piękna jesteś!:*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Schodzi po prostu ze mnie. I nadal mam to krwawienie. Mimo przerw. Na tej podstawie uważa, że to poronienie.

      :*

      Usuń
    2. Stresujesz się ostatnio. A to ma ogromny wpływ na nas...

      Usuń
  4. poronienie?
    skoro z Tobą wszystko jest w porządku, to znaczy, że szansa jest jeszcze bardzo duża.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak mi powiedziała. Badała mnie dokładnie, przez 20 minut. Coś mi o zarodku mówiła, ale ja się wtedy odcięłam. Jakbym była w zawieszeniu.

      Usuń
    2. nie dziwię Ci się... zapewne zareagowałabym tak samo... tylko dlaczego test niczego nie wykazał? poronienie mogło nastąpić podczas miesiączki najwyżej...

      Usuń
    3. Testy najczęściej wykazują ciążę od 4-tego tygodnia. Albo i później. W najczęstszych przypadkach. Wtedy stężenie hormonu jest największe. W przypadku 2-3 tyg ciąży, może to być nierealne.

      Usuń
    4. dziwne... testy powinny (moim zdaniem) od razu wykazać takie rzeczy.

      Usuń
    5. Może i powinny. Ale wiesz. Każda kobieta jest inna. Ma inny organizm. Czytałam i słyszałam o przypadkach, gdzie dopiero test potwierdził 7 czy 9 tygodniową ciążę. To dopiero niedorzeczne! Ale prawdziwe.

      Usuń
    6. to fakt, każda kobieta ma inny organizm. niedorzeczne i prawdziwe - racja. niby wcześnie, niby późno; ciężko określić.

      Usuń
    7. Ponoć największa szansa, na pozytywny wynik jest około 4-5 tyg od zapłodnienia.

      Usuń
    8. taki trochę dziwny okres - moim zdaniem.

      Usuń
    9. Mnie już przestaje zależeć. Czuję się źle.

      Usuń
    10. Nie poddawaj się Kochana! To najgorsze co możesz teraz zrobić...
      Może i jest dobrym ginekologiem, ale każdy lekarz może się mylić... Najważniejsze jednak w tym wszystkim jest to, że jesteś zdrowa, wyleczysz zapalenie, pozbierasz się, nabierzesz sił i będziecie mogli na spokojnie starać się dalej... :)
      Główka do góry ;*

      Usuń
    11. Możliwy jest jakiś kontakt z Tobą?

      Usuń
    12. Zgadzam się z koleżanką wyżej. To normalne, że już nie masz sumy i chciałabyś dać sobie spokój, ale dziecko to największy skarb dla kobiety i warto walczyć o nie do samego końca!

      Usuń
  5. Dla mnie to trochę dziwne... Bo okres dostałaś w przewidywanym terminie, a krwawić możesz przez zapalenie. Na Twoim miejscu poszłabym do drugiego specjalisty dla pewności.
    Moja znajoma 2miesiące przed swoją donoszoną ciążą poroniła, bo za granicą złapała jakiegoś grzyba. Koniecznie trzeba wyleczyć to zapalenie i może warto zbadać hormony tarczycy, one często przeszkadzają zajść w ciążę...
    Ściśkam mocno

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Badania na hormony tarczycy np tsh robiłam jakieś 3-4mies temu. Wyniki w normie. Też kiedyś myślałam, że może mam jakieś zaburzenia, jak moja mama. Ale pod tym kątem jest okej. Zostają różne kwestie. Mogą różne czynniki na to wpływać. Stres, zmęczenie, życie w ciągłym biegu.
      Może jego plemniki są osłabione. Może wpływ mają na to mentole które pali. Za co go wyzywam. To w końcu w e papierosa zainwestował.

      Usuń
    2. Ja tych e-papierosów boję się bardziej, niż zwykłych. Nie chcę straszyć, ale czytałam już kilka artykułów o tym, że mogą błyskawicznie uszkodzić serce.

      Usuń
  6. och kochana trochę mnie tu nie było, związku z powrotem do pracy i brakiem czasu. dobrze, że byłam u lekarza przynajmniej dowiedziałaś się czegoś konkretnego. i bardzo, ale to bardzo przykro mi, że taką wiadomość usłyszałaś. nie podłamuj się, nie wolno ci... musisz znowu uwierzyć i znaleźć siłę w sobie. :) życzę ci jak najlepiej.

    OdpowiedzUsuń