Chcę pisać. W tym się odnajduję. Odnajdując sens. Odnajduję siebie.
Kiedyś pisałam. Przestałam. Wypaliłam się w tamtym miejscu. Dlatego powracam. Ale już gdzie indziej. Palę za sobą mosty.
Będzie o moim życiu. O kuchni. Książkach. Kosmetykach. Modzie. O przemyśleniach, rozterkach 20-sto paro latki. I o tym jak pragnę być w ciąży. A póki co cisza...
Pozdrawiam ciepło i zapraszam!
Witam i życzę powodzenia i wytrwałości. Zdolność pisania jest darem od Boga.. :)
OdpowiedzUsuńCzuję się pusta bez tego. Dlatego postanowiłam wrócić w nowym miejscu. W starym zbyt wiele złych rzeczy mi się kojarzyło. Nie byłabym anonimowa. I wolna. Na czym póki co mi zależy.
UsuńTeż czasami chcę "uciec". Właśnie ten brak anonimowości przeraża...
UsuńZa dużo osób wiedziało. Musiałam zamykać blog dla wybranych osób. Potem wstawiłam zdjęcia. Coraz więcej osób odchodziło z bloga. I poczułam się po prostu obca.
UsuńMoże tutaj będzie Ci lepiej. Mam taką nadzieję.. :))
UsuńChcę rozwinąć skrzydła.... Zobaczymy ;-)
UsuńWięc z niecierpliwością czekam na kolejne posty;)
UsuńI mam pytanie - jak byłaś na "starym" blogu, to "znałyśmy się" blogowo, czy nie?
Nie. Nie znałyśmy się. Tak siedzę od godziny przed laptopem, założyłam bloga i 'szukam nowej krwi' ;))
UsuńW takim razie miło mi :D
UsuńMnie również... Żeby tylko było po mojej myśli. Byłoby cudnie ;)
UsuńJak sobie zrobisz jak chcesz, to będzie! :-)
UsuńNiech sen się spełni... po prostu :)
UsuńWierzę, że tak będzie :)) A w mało co ostatnio wierzę, więc to doceń :P
UsuńTo ja mam huśtawkę. Raz wierzę. Raz nie. I bądź tu człowieku mądry :)
UsuńTo też skądś znam ;> Niestabilność emocjonalna.
UsuńTeraz przy owulce ciężko ze mną wytrzymać :)
UsuńZe mną ciężko wytrzymać pod koniec opakowania piguł. Ciężko bywa..
UsuńI znów mam cichą nadzieję. Że tym razem się uda.
UsuńA jest ktoś, kto też na to liczy?
UsuńTak. Tak. Jesteśmy razem. Już dość długo.
UsuńMogę spytać ile? ;)
Usuń2 lata. Dla jednych długo. Dla innych krótko. Dla mnie wystarczająco by mieć pewność, czego chcę od życia.
UsuńJak dla mnie to też wystarczająco długo. Tym bardziej, gdy ma się już swoje lata i chce się ustatkować w życiu. Co innego nastoletnie matki, to inna bajka.
UsuńOwszem. Dojrzałam już do tego. Budzą się we mnie już różne instynkty.
UsuńHeh, skąd ja to znam.. :)
UsuńI u Ciebie będzie dobrze!
UsuńSerdecznie witam, życzę weny i wielu wiernych czytelników :)
OdpowiedzUsuńDziękuję bardzo. Na pewno się przyda. Bo w głównej mierze o to tutaj chodzi :)
UsuńŚwiat blogowy wciąga, a tutaj jest wyjątkowo fajna atmosfera. Efekt przejdzie Twoje oczkowania :)
UsuńOby tak było! Chociaż w podświadomości wiem, że dokonałam dobrego wyboru. Wracając ;)
UsuńMoim zdaniem najlepszego :)
UsuńZaczynamy więc od początku. Ponownie na blogspocie :)
UsuńJa pamiętam jeszcze złote czasy Onetu, jestem dinozaurem :D
UsuńNa onecie też kiedyś byłam. I nawet pamiętam dziewczynę o Twoim nicku :) Nie wiem czy to Ty. Czy nie. W każdym razie... była taka.
UsuńNie zmieniłam nicku od sześciu lat, to musiałam być ja :)
UsuńTakże witaj nieznajoma-znajoma :P
UsuńŚwiat jest mały, jak to mówią :P
UsuńCo nieco pamiętam. Ale niestety niewiele z tamtego etapu ;)
UsuńJa za to mam piękne wspomnienia, tamten blog nadal istnieje :)
UsuńMój też istnieje ;)
UsuńA myślałam, że sentymentalizm jest na wymarciu :P
UsuńTo teraz okazuje się, że dinozaury jednak istnieją :)
UsuńEpokowe odkrycie, trzeba je gdzieś zgłosić :D
UsuńDo Teleexpresu? :D
UsuńTak! Będziemy w galerii ludzi pozytywnie zakręconych :D
UsuńNiezwykłe okazy. Jak np 2kg Prawdziwki ;))
UsuńDołączymy do zacnego grona :-)
Usuńnajlepiej moim zdaniem pisać jest w miejscu, w którym nikt Cię nie zna, bo nie osądza Cię z góry, prawda?
OdpowiedzUsuńtez bardzo bym chciała być w ciąży, ale mam na to jeszcze dużo czasu, gdyż mam dopiero siedemnaście lat. :)
w ciąży?? super, będę czekała na kolejny post, powodzenia! :)i dzięki za odwiedziny.
OdpowiedzUsuńDzięki za odwiedzinki. Ja zaczynałam od onetu, w wieku 17 lat :) Bloguję już 8 :)
OdpowiedzUsuńO, to ja bardzo mocno kibicuję w jednej i w drugiej sprawie! Mogę Cię zapytać którym jesteś rocznikiem? ;) Podpowiem, że nam się udało zajść za pierwszym razem dzięki NPR, więc BARDZO polecam (jest taka strona fertilityfriend.com, sprawdza się w tej materii).
OdpowiedzUsuńA pisanie... daje jakąś taką moc, prawda?
Dwa lata... jak dla mnie wystarczająco długo :) Nam dopiero stuknie pod koniec listopada, a jak wiesz jesteśmy już małżeństwem z (zaplanowaną!) córcią w drodze. Czasem nie ma na co czekać.
Pozdrawiam i życzę rychłego zobaczenia dwóch kreseczek :)
Wczoraj próbowaliśmy. Tzn bez jakiejś spiny. Ale moment dobry. Dni płodne. Owulacja. Akurat tak trafiło.
UsuńJa jestem rocznik 89. A Ty?
Zazdroszczę przeOGROMNIE! Córci w drodze. I w ogóle. Sama byłabym wniebowzięta. Chyba już nadszedł taki moment w którym chcę się ustatkować.
Kwiecień 88 ;) A wiesz, że lepiej dzień przed owulacją i dzień po? Idealnie jest 3 dni przed, 1 dzień przed i 1 dzień po. Nie wiem czemu tak, ale ponoć tak i my jesteśmy tego najlepszym przykładem.
UsuńChcieliśmy co prawda "utrafić" synka i mocno byliśmy zdziwieni, że nie będzie Ignacego, tylko Łucja, ale zaczyna mi się ta myśl podobać ;)
Życzę powodzenia! Zwłaszcza w tym ostatnim marzeniu - o serduszku pod sercem :)
OdpowiedzUsuń