Wszystko jest już jasne.W piątek, niemalże jak w zegarku dostałam okresu. Zamiast 5 dniu jak zawsze, trwał 3. Dziś już po wszystkim. No ale był... Także wiadomo, że się nie udało.
Spacer miał być dla poprawy humoru. Nie pomógł.
Ale jest lepiej niż w piątek. Chyba już się z tym pogodziłam.
Spróbujesz jeszcze raz i wtedy się uda!
OdpowiedzUsuńDlaczego ucinasz zdjęcia? Ładną masz buźkę ;)
W takich sprawach nigdy się nie poddaje. Próbuje się do oporu i ma się tę nadzieję. Rozmawialiście o badaniach płodności was obojga?
OdpowiedzUsuńAnnalina zadała dobre pytanie.
OdpowiedzUsuńMasz w domu termometr z dwoma miejscami po przecinku? Jak Wam zależy mocno to ponoć dobrze jest się wstrzymać z seksem do 3dni przed owulacją i wtedy ciach, potem dzień przed i dzień po (czyli nie codziennie, a co drugi dzień i nie w samą owulację). Wtedy szanse znacznie rosną.
Widać jeszcze nie Wasz czas ;) Uda się, uda!
OdpowiedzUsuńMimo wszystko nadal trzymam kciuki. Przyjdzie Wasz czas :)
OdpowiedzUsuńSpokojnie, najgorsze to chyba starać się z myślą, że "musi się udać" :). Ale masz przepięęęękną torebkę!
OdpowiedzUsuń